Czy Legia dzięki udziałowi w LM zdominuje ekstraklasę?

Wielkimi krokami zbliża się ostatni mecz Legii Warszawa w tegorocznej edycji piłkarskiej Ligi Mistrzów. Pierwsze od ponad dwudziestu lat występy mistrza Polski w tych prestiżowych rozgrywkach zapamiętamy na długo z kilku względów – dwa szalone mecze z Borussią Dortmund (w których łącznie padło 18 bramek), „honorowa” porażka z Realem na Santiago Bernabeu czy remis wywalczony przy pustych trybunach w Warszawie. Stołeczny klub otrzyma z tytułu udziału w Champions League pokaźny zastrzyk finansowy, który zdaniem wielu obserwatorów może doprowadzić do zdominowania przez niego polskiej ligi w ciągu najbliższych kilku lat. Czy tak będzie w istocie?

Aby móc w sposób obiektywny odpowiedzieć na to pytanie, należy przyjrzeć się przypadkom klubów, które w przeszłości znajdowały się w podobnej sytuacji co Legia. Korzystając z bardzo przejrzyście skonstruowanego artykułu na Wikipedii, wyodrębniłem kraje, które licząc od sezonu 1996/97 (czyli poprzedniego występu mistrza Polski w Lidze Mistrzów) nie miały swojego reprezentanta w fazie grupowej LM przez co najmniej 5 sezonów. Analiza będzie polegała na sprawdzeniu, jakie wyniki osiągał mistrz tego kraju w kolejnych sezonach krajowej ligi. Pesymistycznym wariantem byłaby dominacja klubu w lidze w rezultacie występów w LM, optymiści zakładają zaś, że pieniądze z UEFA nie zmienią znacząco rozkładu sił w kraju. Można wyodrębnić szesnaście przypadków spełniających postawiony wyżej warunek:

  • Steaua Bukareszt (Rumunia), pierwszy występ w LM w sezonie 2006/07 po 9 latach przerwy (uwaga: w tej analizie „przerwa” odnosi się do federacji, nie do klubu). Steaua po występie w LM nie zdobyła mistrzostwa przez kolejne siedem lat (sic!), w tym okresie w rumuńskiej lidze dominował CFR Cluj.
  • FC Basel (Szwajcaria), pierwszy występ w LM w sezonie 2002/03 po 5 latach przerwy. Od czasu pierwszego występu w fazie grupowej Champions League klub z Bazylei tylko trzy razy przegrał walkę o mistrzostwo Szwajcarii, za każdym razem z FC Zürich.
  • Malmö FF (Szwecja), pierwszy występ w LM w sezonie 2014/15 po 13 latach przerwy. Klub ten zdobył mistrzostwo Szwecji w latach 2014 i 2016 (liga szwedzka gra systemem wiosna-jesień), rok temu zajął piąte miejsce w tabeli (mistrzostwo zdobyła ekipa IFK Norrköping), ciężko więc stwierdzić przesadną dominację tej drużyny w krajowej lidze.
  • FC Kopenhaga (Dania), pierwszy występ w LM w sezonie 2006/07 po 7 latach przerwy. Po pierwszym awansie do fazy grupowej Champions League stołeczny klub nie wypuścił z rąk mistrzostwa kraju przez kolejne cztery sezony, kapitulując dopiero w roku 2012 na rzecz FC Nordsjælland.
  • Austria Wiedeń (Austria), pierwszy występ w LM w sezonie 2013/14 po 7 latach przerwy. Klub z Wiednia może służyć za dobry omen dla wszystkich obawiających się dominacji Legii w polskiej ekstraklasie – od czasu gry w fazie grupowej LM Austrii nie udało się ani razu wygrać rozgrywek austriackiej Bundesligi.
  • Dynamo Zagrzeb (Chorwacja), pierwszy występ w LM w sezonie 2011/12 po 11 latach przerwy. Tak jak przykład Austrii Wiedeń może napawać optymizmem kibiców spoza Warszawy, tak historia klubu z Zagrzebia jest ich najgorszym koszmarem – Dynamo jest mistrzem Chorwacji nieprzerwanie od sezonu 2005/06. Jedynym pocieszeniem może tu być fakt, iż Dynamo zdominowało chorwacką ligę na długo przed tym, jak udało mu się awansować do fazy grupowej LM.
  • Maccabi Hajfa (Izrael), pierwszy występ w LM w sezonie 2002/03 i pierwszy klub z Izraela, który zagrał w fazie grupowej tych rozgrywek. Kolejny zły omen dla antyfanów Legii – klub z Hajfy po grze w Lidze Mistrzów utrzymał się na szczycie krajowej ligi przez kolejne trzy sezony, ostatnie mistrzostwo zdobył w roku 2011.
  • BATE Borysów (Białoruś), pierwszy występ w LM w sezonie 2008/09 i pierwszy białoruski klub w fazie grupowej. Klasyczny przykład krajowego dominatora – w lidze białoruskiej, rozgrywanej systemem wiosna-jesień, BATE świętowało w tym roku jedenaste mistrzostwo z rzędu.
  • Anorthosis Famagusta (Cypr), pierwszy występ w LM w sezonie 2008/09 i pierwszy mistrz Cypru w fazie grupowej. Mistrzostwo zdobyte w roku 2008 było ostatnim w dotychczasowej historii tego klubu. Liga cypryjska ma jednak innego hegemona – znany aż za dobrze krakowskim kibicom APOEL Nikozja, który w ciągu ostatnich dziesięciu sezonów siedem razy zdobywał trofeum mistrzowskie.
  • Artmedia Petržalka (Słowacja), pierwszy występ w LM w sezonie 2005/06 po 7 latach przerwy. Większość czytelników zna zapewne historię tego klubu – mistrzostwo zdobyte po występach w LM tylko raz, problemy finansowe zakończone bankructwem i rozpadem klubu. FC Petržalka (nowa nazwa klubu) zajął co prawda w ostatnim sezonie pierwsze miejsce, ale w piątej lidze słowackiej. Ten scenariusz jest prawdopodobnie wymarzonym dla kibiców Widzewa Łódź. Trzeba też jednak zauważyć, że drużyny ze Słowacji nie potrafią przekuć korzyści zdobytych dzięki udziałowi w Champions League na dominację w rodzimej lidze – żaden z pozostałych dwóch mistrzów tego kraju, którzy grali w fazie grupowej LM (MFK Koszyce i MSK Żylina) nie potrafił później zdobyć mistrzostwa kraju więcej niż raz.
  • Lewski Sofia (Bułgaria), pierwszy występ w LM w sezonie 2006/07 i pierwszy klub reprezentujący Bułgarię w fazie grupowej LM. Pieniądze z UEFA nie dały sofijskiemu klubowi wielkiej przewagi w krajowej lidze – ostatnie mistrzostwo klub ten zdobył w sezonie 2008/09, wyprzedzając o jeden punkt lokalnego rywala w postaci CSKA. Od tamtego czasu prym w bułgarskiej piłce wiódł Liteks Łowecz, a później…
  • Łudogorec Razgrad (Bułgaria), pierwszy występ w LM w sezonie 2014/15 po 7 latach przerwy. Zespół, który dał się poznać szerszej europejskiej publiczności dzięki heroicznym bojom z PSV Eindhoven i Lazio w Lidze Europejskiej, jest pełnoprawnym hegemonem w swoim kraju. Klub ten zdobył pierwsze w swojej historii mistrzostwo w sezonie 2011/12 i od tamtego czasu nie wypuścił krajowego prymatu z rąk. Również w obecnym sezonie Pyrwej Ligi Łudogorec przewodzi w ligowej stawce z przewagą sześciu punktów nad drugim Lewskim Sofia. Podobnie jak w przypadku Dynama Zagrzeb można jednak zauważyć, że jeszcze przed awansem do Champions League „Orły” z Razgradu były w kraju potentatem.
  • VSC Debreczyn (Węgry), pierwszy występ w LM w sezonie 2009/10 po 13 latach przerwy. Historycznie najsłabszy zespół w historii Ligi Mistrzów (przypominam wpis) po roku 2009 wygrał krajową ligę jeszcze dwa razy, ostatnio w sezonie 2013/14. Trudno nazwać go jednak hegemonem – w ostatnim sezonie klub z Debreczyna musiał zadowolić się miejscem na najniższym stopniu podium.
  • Partizan Belgrad (Serbia), występował w Lidze Mistrzów w sezonach 2003/04 i 2010/11, jako pierwszy i jedyny do tej pory serbski klub w fazie grupowej tych elitarnych rozgrywek. Partizan był mistrzem Serbii nieprzerwanie w latach 2007-2013, po czym zdobywał mistrzostwo kraju na przemian z lokalną Crveną Zvezdą (aktualnym mistrzem kraju). Liga serbska już od kilkudziesięciu lat jest zdominowana przez te dwa stołeczne kluby (znacznie bardziej, niż liga hiszpańska przez Real i Barcelonę) i nic nie zapowiada zmiany w tej materii.
  • NK Maribor (Słowenia), występował w Lidze Mistrzów w sezonach 1999/2000 i 2014/15, jako pierwszy i dotychczas jedyny reprezentant Słowenii w Champions League. Historia ligi słoweńskiej pokazuje znaczący wpływ udziału w LM na sukcesy drużyny z Mariboru – mistrzostwo kraju padało łupem tego klubu nieprzerwanie w latach 1997-2003 oraz 2011-2015. W ostatnim sezonie mistrzem Słowenii została jednak stołeczna Olimpija, która w obecnej tabeli ligowej depcze po piętach liderującemu Mariborowi.
  • FK Astana (Kazachstan), pierwszy występ w LM w sezonie 2015/16 jako pierwszy kazachski klub w fazie grupowej rozgrywek. Klub ten jest dość specyficznym przypadkiem – powstały w roku 2009, w wyniku pokaźnej inwestycji finansowej z miejsca stał się krajowym potentatem. Dość jednak rzec, że dominacja FK Astana na krajowej scenie nie ma wiele wspólnego z pieniędzmi otrzymanymi od UEFA z tytułu udziału w Champions League.

Podsumowując, na szesnaście wymienionych klubów, siedem pełni w swojej lidze rolę hegemona, któremu mało który rywal jest w stanie wyrwać mistrzostwo kraju. Trzy z nich (Dynamo Zagrzeb, Łudogorec Razgrad i FK Astana) były jednak czarnymi końmi rozgrywek niezależnie od awansu do fazy grupowej LM. Na podstawie rozpatrzonych przypadków z historii Ligi Mistrzów można wysnuć cztery możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w polskiej ekstraklasie (pomijając mało realny w kontekście warszawskiego klubu kazus Petržalki):

  • scenariusz „borysowski”, czyli całkowita dominacja Legii w lidze (na wzór BATE Borysów). Mało prawdopodobny ze względu na fakt, iż rozwarstwienie finansowe klubów polskich jest mniejsze niż na Białorusi.
  • scenariusz „mariborsko-kopenhaski”, czyli dominacja w lidze przy jednoczesnym pozostaniu w zasięgu innych klubów z czołówki. Najbardziej prawdopodobny, biorąc pod uwagę przewagę finansowo-infrastrukturalną Legii nad resztą stawki i „pseudolosowy” charakter ekstraklasy.
  • scenariusz „malmoński”, czyli pozostawanie w czołówce ligi i wyrównana walka o mistrzostwo. Byłby bardziej prawdopodobny, gdyby na miejscu Legii znajdował się Lech Poznań albo Jagiellonia Białystok.
  • scenariusz „austriacki”, czyli stałe miejsce w czołówce ligi, jednak bez ponownego zdobycia mistrzostwa kraju. Najmniej prawdopodobny z wymienionych.

Jak waszym zdaniem będzie wyglądać górna część tabeli polskiej ligi w najbliższych kilku latach? Zapraszam do dyskusji!

Ten wpis został opublikowany w kategorii ANALYTICS i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>